"Intensywność. Dramatyzm. Emocje. Kolory. Mrok. Melodie. Złość. Szczerość. Jazda. Nowe rzeczy. Wszystko to i jeszcze więcej" - tak o ostatniej płycie STONE SOUR mówił lider grupy Corey Taylor, znany także jako gardło Slipknot.
Chociaż grupa założona została w 1992 roku, to debiutancki krążek formacji – „Stone Sour” ukazał się dopiero w 2002 roku. Doczekał się on dwukrotnej nominacji do nagród Grammy oraz statusu Złotej Płyty wg RIAA. Płyta zawierała utwór „Bother”, który szturmem zdobył wszystkie rockowe listy przebojów zarówno za Oceanem, jak i na Starym Kontynencie. Natomiast resztę płyty wypełniły melodyjne kompozycje, aczkolwiek z rockowo – metalowym wykopem.
Corey Taylor zasłynął jako frontman Slipknot, jednak Stone Sour nie jest jego projektem pobocznym Coreya. - Z tą kapelą zatracam się całkowicie i pokazuję w większym stopniu siebie – mówił Taylor. Całe serce w jego działanie wkłada także reszta muzyków: James Root (znany również z Slipknot), basista Shawn Economaki, gitarzysta Josh Rand oraz perkusista Roy Mayorga. Według Taylora wszyscy w zespole są na równych prawach – Mogę się wmieszać w otoczenie, jeśli zachodzi taka potrzeba – komentuje. – Dorastałeś, myśląc sobie, jak fajnie będzie, kiedy wszyscy będą cię rozpoznawać, ale czasami po prostu chcesz być jednym z grupy chłopaków. Myślę, że równowaga to dobra sprawa, nie zabija ludzi.
Różnorodność brzmieniowa ostatniego albumu STONE SOUR zatytułowanego „Come What(ever) May” przypadnie do gustu wszystkim fanom niebanalnego rocka, stawiającego na kompozycyjny i brzmieniowy konkret. - Album ten pasuje do każdego nastroju - zapewniał gitarzysta – Jeśli miałeś gówniany dzień w pracy, posłuchaj sobie narwanego „Hell And Consequences”, jeżeli potrzeba ci odrobiny optymizmu – polecam „Through Glass”, jeżeli czujesz się zdołowany, niechaj będzie to „Zzyzx Road - dodaje.
A Taylor uzupełnia: - Tyle zespołów obecnie zamyka się w określonych gatunkach. Nie ma żadnych kapel, które pokryłyby przestrzeń pomiędzy, a jeśli już próbują, jest to bez życia i kulawe. Nasza płyta posiada w sobie specyficzny puls. Fajna rzeczą jest to, że cokolwiek piszemy, zawsze jest to coś chwytliwego, czy tego chcemy, czy nie. Po prostu tak nam to wychodzi.